„Życzenie Sabiny”

5
(1)

W opowiadaniu „Życzenie Sabiny” – jednym z wielu zamieszczonych w książce „Gra na wielu bębenkach” – Olga Tokarczuk skupia się na losach konkretnej osoby, a mianowicie tytułowej Sabiny. Autorka jest zainteresowana pojedynczym człowiekiem, a nie tłumem. Zarysowuje szczegółowy portret emocjonalny kobiety w, jak możemy się domyślać po ilości przebytych ciąż, średnim wieku.

Na początku  nie odczuwamy, że akcja opowiadania dzieje się we współczesnej Polsce, jednakże w toku opowieści naprowadza nas na to wszędobylska Biedronka, w której bohaterka robi zakupy zaraz po wyjściu z willi – świata bogaczy.  Sabina to matka pięciu chłopców, a ciąża jest w jej przypadku jak wielki pieprzyk na czole – cechą szczególną, niemal nieodzowną, dzięki której można ją rozpoznać. W jej  życiu panuje rutyna. Raz w tygodniu sprząta w willi doktora M., a podróże do jego rezydencji traktuje jak wycieczki na wakacje – tam, gdzie jest lepiej, gdzie można paradoksalnie odpocząć i uciec od domowej rutyny do innej, cudownej. Nigdy nie zmienia ustalonego harmonogramu zadań. Jest niewolnicą planowania. Sprząta co tydzień wszystkie pomieszczenia w tej samej kolejności, jednakże zdaje się akurat tę rutynę kochać, ponieważ nie jest ona szara, a zamiast tego przybiera różowe barwy dywanu w pokoju Kazi. Dom Sabiny i willa doktora M. to zestawienie ze sobą dwóch odrębnych światów. Można to dostrzec nawet w codziennych posiłkach – u państwa M. na obiad podaje się świeżą rybę, podczas gdy dzieci Sabiny odgrzewają sobie wczorajsze jedzenie. Pomimo tych różnic, Sabina czuje się doskonale w nieswoim domu. Nie mieszka tam, a jednak dzięki cotygodniowym wizytom, pokochała niektóre pomieszczenia i znajdujące się w nich drobiazgi. Sabina nie dba o swój wygląd, ale szanuje ubrania żony pana M. Traktuje je z niezwykłą delikatnością. W sposobie, w jaki układa suknie pani Joli objawia się jej niesamowita wrażliwość i umiejętność cieszenia się z rzeczy małych, niedostrzegalnych dla ludzi bez wyobraźni. Główna bohaterka styka się z kobiecością pani domu, podczas gdy sama jest tak niekobieca, wręcz zaniedbana. Porzuciła gdzieś swoją delikatną naturę, zapomniała o niej. Może to być spowodowane domostwem, w którym znajdują się sami chłopcy, gdzie nie ma po prostu czasu na kobiecość. W głębi serca marzy jej się bycie damą pachnącą kwiatami. Nie lubi swojego wyglądu, więc stara się nie oglądać siebie w lustrze. Męskie ubrania nie robią już na Sabinie takiego wrażenia. Przez swoje niecodzienne poczucie wstydu waha się nawet, czy je dotknąć. Zresztą, po co miałaby wchodzić z nimi w głębszą zażyłość, skoro  nie zabierają jej w świat kobiecości, a jedyne co mają do zaoferowania to zapach alkoholu? Kazia – córka państwa M. – budzi w Sabinie wrażliwą damską naturę. Już w jej pokoju w bohaterce odzywa się tęsknota za byciem matką dla córki, bo przecież właśnie takie relacje są wyjątkowe, a ich specjalność zrozumie tylko kobieta, która urodziła dziewczynkę. Sabina tęskni więc za czymś, czego nigdy nie miała, a jednak zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele traci. Jest to ogromna tragedia pojedynczego człowieka. Kobieta kocha przestrzeń w pokoju Kazi. Uwielbia każdy najmniejszy element, a w szczególności niebiańsko miękki różowy dywan. W pomieszczeniu panuje szczególna atmosfera, wręcz magiczna. Sabina zwraca uwagę na wszystkie drobiazgi i drobiażdżki, odkrywając cudowność rzeczy niepozornych. Próbuje odnaleźć barwy w rutynie. Chce odnaleźć się w szarości dnia dzięki swej marzycielskiej duszy. W ciele kobiety, która urodziła pięciu synów, kryje się niezwykła wrażliwość, a chęć odkrywania nie ustała. Pokój Kazi jest dla Sabiny niczym świątynia, zaś dywan to istna sfera sacrum, ponieważ nie ośmieli się wejść na niego w butach. Jest też bardzo troskliwa wobec dziewczynki. Interesujące jest to, że wygląd zewnętrzny Kazi został dokładnie opisany, podczas gdy pozostali domownicy są w tej kwestii niemalże pominięci. W Sabinie objawia się także tęsknota za dzieciństwem. Można odnieść wrażenie, że sama chciałaby być tą małą dziewczynką. Ma ochotę pobawić się lalkami i usiąść na różowym dywanie razem z resztą dziewcząt. Posiada wiele cech dziecka, jak choćby jej niedbałość o wygląd, czy też to, że potrafi docenić szczegóły i cieszyć się z nich. Odnajduje także radość w ubraniach pani Joli, a dziewczynki kochają przecież mamine stroje. Ma także skłonność do zmyślania historyjek i uciekania w wyobraźni od realnego świata. Nawet pani domu nazywa Sabinę ‘infantylną’. Pan M. zaś jest tylko literą, nie ma imienia, co sprawia, że mamy wrażenie, iż jest niepotrzebny w tym kobiecym świecie. Sabina rozumie zabawę lalkami, każdy jej element. Podczas zabawy dziewczynki tworzą rzeczywistość, w której wszystko jest możliwe, zaś bieg życia Sabiny jest już ustalony – dom, willa, dom, willa, Biedronka. Nikt nie może sprawić, że stanie się nagle lekarką z kochającym mężem u boku, czy też modelką pożądaną przez mężczyzn. Jest po prostu Sabiną. Chęć pozostania lalką świadczy o potrzebie, aby ktoś odgórnie zadecydował o jej losie, tworząc tylko dla niej idealny świat z ogromem możliwości. Zmysły Sabiny są intensywne. Odczuwa konkretne zapachy, dotyk podczas fantazji, którym się poddaje. Jola zdaje się znać myśli swojej sprzątaczki, prosząc, by wymyśliła ‘coś realnego’ w ramach prezentu. Sabina jest małą dziewczynką uwięzioną w ciele dojrzałej kobiety. Pragnie czegoś tylko dla siebie. Narrator pomija świadomie to, co dzieje się w domu Sabiny. Sprawia, że jej dom, który nie pobudza wyobraźni, staje się nieistotny. Możemy się domyślać, że życzenie Sabiny zostało spełnione, gdy pani Jola zabiera ją na górę, podczas gdy jej mąż wykazuje całkowity brak wrażliwości. Sabina pragnie,  by ktoś się nią zaopiekował, pokierował nią. Specjalnie na tę okazję zadbała o swój wygląd. Musi być pachnąca i piękna, jak na lalkę przystało. Chce być kochana i wielbiona. Opisuje elementy zabawy lalkami – rozbieranie, ubieranie – niczym swoistego rodzaju święty rytuał. Ma potrzebę bycia w centrum uwagi i nie chce już decydować o swoim losie. Zamiast tego pragnie oddać się w czyjeś ręce, by ktoś zaopiekował się nią tak, jakby ona zaopiekowała się swoją upragnioną córeczką. Zabawa lalkami, zabawa w dom została tu podniesiona do rangi symbolu relacji matki z dzieckiem.

W opowiadaniu Olgi Tokarczuk mamy do czynienia z synestezją zmysłów. Świat zapachów został w nim opisany w piękny sposób. Nie brak tu licznych odniesień do natury. Za pomocą wyliczeń zostają często wymienione nazwy kwiatów, które kojarzą nam się z delikatnością i pięknem oraz niezwykłą kruchością. Opowiadanie Tokarczuk przedstawia walkę z samym sobą i próbę odnalezienia się w gorzkim, bezzapachowym świecie. Jej fantazyjne opisy sprawiają, że możemy poczuć się jak w baśniowej alternatywnej rzeczywistości.

Jak oceniasz nasz artykuł?

5 / 5. 1

Dodaj komentarz