Rzucanie słów na wiatr. Tak częste, tak popularne, tak powszechne i wręcz naturalne. Wydawać by się mogło, że słowa puszczone na wiatr odlecą jak jesienne liście. Co więcej wydawać by się mogło, że zginął w gąszczu tych wszystkich, które wypowiadamy w ciągu całego dnia, miesiąca czy roku. Ale czy na pewno? Czy rzeczywiście zdajemy sobie sprawę ze skutków naszych niedopowiedzeń lub niedotrzymanych obietnic?
Można zacząć od najbardziej irytujących obietnic wyborczych. W rzeczywistości niewielu jest z nich rozliczanych i faktycznie nie ponosi wielkich konsekwencji. Do tegoż samego worka można włożyć informacje dotyczące różnych ludzi mniej lub bardziej znanych w żaden sposób nie sprawdzone. Jednak tutaj skutki mogą być czasem nawet tragiczne w skutkach. Słowo ma ogromną moc, to co raz zostanie puszczone w świat zawsze będzie miało konsekwencje. Ile może kosztować zszargana opinia, prywatność rodziny, dobre imię? Są bezcenne. Jednak zwykle przyklejone łatki pozostają i funkcjonują bardzo długi czas. Mimo, że wypuszczone zostanie sprostowanie to czasami jest ono warte tyle co nic. Pozostanie cień podejrzenia, nutka sceptyzmu. I oto gotowy przepis na to by zrujnować komuś życie. Jednak najbardziej bolesne są obietnice niedotrzymane przez przyjaciela, rodzica czy małżonka. Ile razy zdarzyło się nam powiedzieć w złości słów raniących, które wtedy akurat cisnęły się na usta. Cóż z tego, ze rzeczywiście tak nie myślimy ? Częstokroć słowa ranią bardziej niż czyny. Co więcej są takie których cofnąć nie można. Mimo, że sprostowanie dotrze do odbiorcy na poziomie poznawczym to z rodzącymi się uczuciami tak łatwo sobie nie poradzimy. I tak dla przykładu: „Nie kocham Cię”, „Nie ufam Ci”, „Nie jesteś już dla mnie ważny/ważna” zwykle nie są do „odkręcenia”.
Istnieje jeszcze jedna dziwna zależność. Słowa przykre wystarczy wypowiedzieć raz i dają skutki spektakularne. Te miłe trzeba zwykle powtarzać często, tak już jesteśmy skonstruowani, że niedowierzamy tak szybko, że ktoś bezwarunkowo darzy nas sympatią. Dlatego może warto zastanowić się 10 razy zanim powiesz coś, czego nie będzie można odkręcić. Może warto zacząć ważyć słowa. I nie dlatego o tym piszę, aby stwierdzić, że wszyscy jesteśmy źli bo tak robimy. Zdarza się i najlepszym. Uważam, że warto uświadomić sobie banalną nieodwracalność słów po raz kolejny, aby zaoszczędzić cierpienia sobie, naszym bliskim lub zupełnie obcym ludziom. Zamiast gorzkich słów, warto powiedzieć coś miłego i zobaczyć jak zaskakująca może być reakcja.